środa, 4 marca 2015

Tradycja vs nowoczesność - o czytnikach e-booków słów kilka


Do zakupu czytnika e-booków lub jak kto woli e-książek przymierzam się już od jakiegoś czasu. Bo choć kocham zapach i szelest przewracanych kartek, to tachanie ze sobą opasłych tomiszczy najnormalniej w świecie niszczy mój kręgosłup. Dlatego decyzja o zakupie takiego urządzenia wydaje mi się jak najbardziej uzasadniona.

Zaletami czytnika e-książek są: jego poręczny, niewielki rozmiar, mały ciężar oraz to, że mieści w sobie naprawdę wiele tytułów naraz. Do wad zaliczam stosunkowo wysoką cenę, zwłaszcza jeśli chcemy kupić czytnik z dobrym ekranem, który nie popsuje nam oczu i pozwoli na swobodne czytanie nawet na dużym słońcu, z wygodnym i nowoczesnym oprogramowaniem oraz wytrzymałą baterią. Wiele czytników zwłaszcza tych z górnej półki posiada jeszcze dodatkowe gadżety i udogodnienia, co może być fajnym bonusem, choć niekoniecznie dla każdego. Na przykład dla mnie czytnik ma być wyłącznie do czytania, a do innych celów zawsze mogę sobie kupić tablet albo smartfon. Mam też wątpliwości, czy promieniowanie emitowane przez ekran rzeczywiście nie będzie męczyć mojego wzroku.

Mimo to zdecydowałam się już de facto na zakup takiego urządzenia. Zobaczymy, co z tego wyniknie. Bo przyznam szczerze, że jestem osobą bardzo przywiązaną do tradycyjnych rozwiązań i pewnie trudno będzie mi się przestawić na e-czytanie. Znając życie, to wzorem wielu innych użytkowników czytników e-książek, będę ze sobą nosić i tradycyjną książkę i czytnik.




4 komentarze:

  1. Ja muszę mieć fizyczną książkę, e-booki nadal są dla mnie czymś dziwnym :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Poniekąd Cię rozumiem ;) Ale wychodzę z założenia, że czasem trzeba spróbować czegoś innego. Choć nie sądzę, żeby kiedykolwiek e-book miał dla mnie tą samą rangę co książka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja osobiście traktuję czytnik jako takie "wyjście awaryjne". Jeśli biorę gdzieś ze sobą małą torebeczkę, do której tylko mały, płaski czytnik mi się zmieści, to właśnie jego wybieram. Albo kiedy idę na zakupy (kto wie kiedy zachce mi się czytać??) i nie chcę dźwigać ze sobą kilkuset stron papieru, który jednak jest dość ciężki. Wtedy ostatecznie decyduję się na "książkę elektroniczną", chociaż i tak nigdy się do niej w pełni nie przyzwyczaję i zawsze będę preferować papier.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobre rozwiązanie. Ja na razie używam czytnika wyłącznie w domu, bo nie znalazłam dla niego odpowiedniego pokrowca, ale później kto wie... :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za dodanie komentarza. W miarę możliwości postaram się na niego wkrótce odpowiedzieć. Jednocześnie chciałabym poinformować, że wszystkie opinie dodawane do wpisów na tym blogu są przeze mnie moderowane i zastrzegam sobie prawo do niepublikowania komentarzy o charakterze spamerskim, zawierających treści obraźliwe, wulgarne lub w jakikolwiek inny sposób naruszające dobra osobiste moje oraz innych komentatorów.